Nam młodym zwykle ciężko rano zwlec się z łóżka. Tak było i tym razem, ale pokonaliśmy trudności, bo wiedzieliśmy, że czeka nas emocjonujący dzień. Pogoda dopisywała, co nad Bałtykiem jest wielkim szczęściem.

Po śniadaniu wyjechaliśmy autokarami do Podziemnego Miasta na wyspie Wolin. Zwiedziliśmy sieć podziemnych korytarzy, łączących ze sobą schrony, skutecznie ukryte pod wydmami. Był to jeden z bardziej interesujących punktów programu naszego wyjazdu. Przewodnik, żywcem wyjęty z czasów PRL-u, oprowadził nas po całym kompleksie, nie szczędząc ciekawych anegdotek i żartów. Następnie udaliśmy się do kolejnego punktu związanego z wojskowością - Fortu Gerharda, nazywanego również Fortem Wschodnim. Mieliśmy okazję zobaczyć m.in. prochownię i muzeum z cennymi eksponatami z wielu krajów (np. sowieckie działo przeciwpancerne). Braliśmy tam udział w musztrze i w luźnej atmosferze zostaliśmy mianowani na fizylierów twierdzy.

Potem pojechaliśmy nad Turkusowe Jezioro, Nazwa jeziora pochodzi od niebieskawo-zielonej barwy lustra wody, wywołanej rozszczepieniem światła słonecznego w czystej wodzie i odbiciem refleksów od białego podłoża kredowego z zalegającymi na dnie związkami węglanu wapnia. Po krótkiej  przerwie i raptem paru minutach jazdy znaleźliśmy się w Muzeum Przyrodniczym w Międzyzdrojach. Tam obejrzeliśmy całkiem pokaźną kolekcję wypchanych zwierząt. Z tego miejsca tylko kilka minut spaceru dzieliło nas od Alei Gwiazd, gdzie niektórzy z nas mogli porównać swoją dłoń z odciskiem dłoni sławnej osoby. Finałem naszej dzisiejszej wycieczki było Molo w Międzyzdrojach, przy którym mogliśmy skosztować nadbałtyckiej kuchni. Dzień obfitował więc w różnorodne doznania, dlatego zadowoleni wróciliśmy do naszego ośrodka. Regeneracja sił na pewno się przyda.